Studencki weekend w Karkonoszach

Był 14 września, kiedy o 7.00 pojawiłem się z plecakiem pod gryfowskim dworcem PKS/PKP. Wszystko wskazywałoby na kolejny dzień w jeleniogórskim I LO im. S.Żeromskiego, czyli popularnym “Żeromie”. Trochę racji w tym jest, bo z ekipą kilku osób związanych z olimpiadami geograficznymi i rajdami turystycznymi z czasów ww. liceum, postanowiliśmy spędzić weekend w Karkonoszach – wiecie, tak typowo, po studencku, w starym schronisku. Tak więc – do Jeleniej jechałem autobusem z uczniami szkół średnich, ale moja destynacja była inna…choć sentyment pozostał. Zapraszam na wędrówkę po Karkonoszach, na spotkania z dzikimi zwierzętami, na nocne, mistyczne wręcz marsze z karkonoskich szczytów w dół, w blasku pochodni latarek i wiele więcej…

“Złoty Widok” na Karkonosze z Michałowic

Czytaj dalej Studencki weekend w Karkonoszach

Sierpniowa noc w Izerach

Pamiętacie, Szanowni Czytelnicy, kiedy w dzieciństwie rodzice lub dziadkowie czytali Wam bajki i baśnie, czy opowiadali wymyślone historie? Wyobraźnia przenosiła dziecko w inny wymiar, zupełnie odmienny od szarej rzeczywistości. W Polsce wiele jest miejsc tajemnych, magicznych, gdzie można zaznać podobnej przyjemności. O ile Góry Izerskie z pewnością do takich należą, to pomyślałem sobie – a co dopiero, kiedy człowiek wybrałby się tam nocą! Wszystkie znaki na niebie (tak, dosłownie) i ziemi świetnie się zgrały, bo akurat gdy marzyłem tak dwa tygodnie temu, na sierpniowym niebie zaczął się perseidowy spektakl…a przyjaciele z czasów przedlicealnych postanowili wybrać się w góry, żeby podziwiać “spadające gwiazdy”. To wszystko nie mogło lepiej się ułożyć. Latarki w dłoń i zapraszam na nocną wycieczkę do Chatki Górzystów, w drogę!

W poszukiwaniu obcej cywilizacji

Czytaj dalej Sierpniowa noc w Izerach

“Nie czując dni, godzin i lat…” – czyli Łódź na rejsie po Izerach

Ref: Nie czując dni, godzin i lat
Nie licząc zysków, ani strat
Okrążamy, opływamy wokół świat
A jeśli drugi widać brzeg
Izery to najlepszy lek
One są jak w długiej trasie piąty bieg

Wszystko zaczęło się dość niepozornie. “Studencka” ekipa mojej przyjaciółki  z roku z Łodzi, Karoliny, co roku kilka razy planuje wypady w różne miejsca Polski i nie tylko. Praca, ciągła gonitwa, stres – i chcesz, czy nie chcesz – musisz odreagować. Plany na tę majówkę młodzież miała dwutorowe – z jednej strony piękny, stary Lwów, a z drugiej nagle pojawiła się opcja poznania tajemniczych, mało komu znanych Gór Izerskich. [Skromny] Blog i moja fascynacja tymi okolicami chyba udzieliły się Karoli i reszcie załogi, bo postanowili ostatecznie zawitać w moje rejony, a tę przygodę myślę, że będą długo pamiętać…ale zacznijmy od początku.

Łódzki dream-team jeszcze przed nadejściem środowych posiłków

Czytaj dalej “Nie czując dni, godzin i lat…” – czyli Łódź na rejsie po Izerach

Skałki Zakochanych, Sępia Góra…i żmija

Dzisiaj kolejny raz zabiorę Was w miejsca absolutnie warte zobaczenia, dosłownie rzut beretem od Świeradowa. Tym razem mowa będzie o punktach widokowych, będących jednocześnie małymi skałkami, które gwarantują jedne z najlepszych panoram na Przedgórze Izerskie i samo uzdrowisko u stóp Stogu Izerskiego, czyli o Skałkach Zakochanych i Sępiej Górze. Te pierwsze schowane są w drobnym zagajniku na zachód od wioski Kotlina, a wspomniana góra to ten wielki masyw, który widzicie z lewej strony, wjeżdżając do Świeradowa od strony Mirska i Orłowic. Opowiem Wam również o napotkanych turystach, którym pomogłem wybrać kilka miejsc godnych zwiedzenia w okolicy oraz o nietypowej “turystce” na szlaku, która potrafi doprowadzić człowieka do szpitala. Gotowi na wędrówkę? Zapraszam!

Panorama ze Skałek Zakochanych na całe Przedgórze Izerskie

Czytaj dalej Skałki Zakochanych, Sępia Góra…i żmija