Sierpniowa noc w Izerach

Pamiętacie, Szanowni Czytelnicy, kiedy w dzieciństwie rodzice lub dziadkowie czytali Wam bajki i baśnie, czy opowiadali wymyślone historie? Wyobraźnia przenosiła dziecko w inny wymiar, zupełnie odmienny od szarej rzeczywistości. W Polsce wiele jest miejsc tajemnych, magicznych, gdzie można zaznać podobnej przyjemności. O ile Góry Izerskie z pewnością do takich należą, to pomyślałem sobie – a co dopiero, kiedy człowiek wybrałby się tam nocą! Wszystkie znaki na niebie (tak, dosłownie) i ziemi świetnie się zgrały, bo akurat gdy marzyłem tak dwa tygodnie temu, na sierpniowym niebie zaczął się perseidowy spektakl…a przyjaciele z czasów przedlicealnych postanowili wybrać się w góry, żeby podziwiać “spadające gwiazdy”. To wszystko nie mogło lepiej się ułożyć. Latarki w dłoń i zapraszam na nocną wycieczkę do Chatki Górzystów, w drogę!

W poszukiwaniu obcej cywilizacji

Czytaj dalej Sierpniowa noc w Izerach

“Nie czując dni, godzin i lat…” – czyli Łódź na rejsie po Izerach

Ref: Nie czując dni, godzin i lat
Nie licząc zysków, ani strat
Okrążamy, opływamy wokół świat
A jeśli drugi widać brzeg
Izery to najlepszy lek
One są jak w długiej trasie piąty bieg

Wszystko zaczęło się dość niepozornie. “Studencka” ekipa mojej przyjaciółki  z roku z Łodzi, Karoliny, co roku kilka razy planuje wypady w różne miejsca Polski i nie tylko. Praca, ciągła gonitwa, stres – i chcesz, czy nie chcesz – musisz odreagować. Plany na tę majówkę młodzież miała dwutorowe – z jednej strony piękny, stary Lwów, a z drugiej nagle pojawiła się opcja poznania tajemniczych, mało komu znanych Gór Izerskich. [Skromny] Blog i moja fascynacja tymi okolicami chyba udzieliły się Karoli i reszcie załogi, bo postanowili ostatecznie zawitać w moje rejony, a tę przygodę myślę, że będą długo pamiętać…ale zacznijmy od początku.

Łódzki dream-team jeszcze przed nadejściem środowych posiłków

Czytaj dalej “Nie czując dni, godzin i lat…” – czyli Łódź na rejsie po Izerach

Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.2)

Pierwszą część wpisu skończyłem na “drugim śniadaniu” w schronisku na Stogu Izerskim. Kontynuujmy więc przygodę i w drogę!

Zdziwiło mnie, ile “energetyków” Czarek miał schowanych w plecaku. U mnie tylko banan, wafel, zielona herbata (do wykorzystania w Chatce Górzystów) i woda – mój kompan podróży zajadał się o wiele bardziej zróżnicowanym prowiantem.
Jednym okiem śledziłem trasy prowadzące ze Stogu w stronę Chatki, a drugim  (okiem i) uchem podpatrywałem rozmowy innych turystów, delektujących się górską przygodą. Za nami siedziała dwójka Anglików, a dwa stoły dalej swój dzień planowała para małżonków w wieku około 35 lat (przypuszczam) z Wrocławia. Chwilę przed nami z jadalni wyszedł starszy traper, którego buty odcisnęły ślad na wielu szczytach oraz o wiele młodsza turystka, która z pasją robiła zdjęcia sobie i okolicom schroniska.
Konkluzja jest prosta i fascynująca – każdy na swój sposób przeżywał po prostu bycie turystą, tu i teraz, na końcu świata, zwanym Górami Izerskimi. Wyczuwalny był wszechobecny spokój i odcięcie od codziennego zgiełku. Rozmowy przypominały dysputy starożytnych Greków, którzy starannie ważyli i dobierali słowa do sytuacji. Czytaj dalej Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.2)

Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.1)

Budzik nastawiony na godzinę 5.40 jest dla studenta (czy tylko studenta?) drugą plagą egipską, zaraz po sesji. Plan na dzisiaj (28.09.2017 r.) był jednak prosty i z góry wiadomy – dotrzeć pieszo z przystanku PKS w Świeradowie do Chatki Górzystów i wrócić trochę inną drogą, a wszystko to było założone czasowo na 7 godzin (co za niespełna rozumu turysta idzie w góry na czas – pomyślicie – towarzysz podróży, Czarek, musiał zdążyć na pociąg do Wrocławia – kolejny rok studiów zbliżał się nieuchronnie). Mój serdeczny przyjaciel z czasów gimnazjum zaproponował w połowie września wspólny studencki wypad w Izery, jeszcze przed inauguracją roku akademickiego. Trzeba było tylko poczekać na korzystną aurę, aby nacieszyć oczy jesiennymi barwami najbardziej na zachód wysuniętych gór w Polsce.
10-letnie trapery z owczą wełną w środku, plecak z aparatem fotograficznym, mapą Gór Izerskich “Izery” w skali 1:25 000 wydawnictwa Galileos (polecam – bardzo dokładna i obfita w zaznaczone punkty, atrakcje turystyczne, itp.), do tego energetyczne drobiazgi do ładowania baterii…i w drogę! Czytaj dalej Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.1)