Spacer brzegiem Jeziora Złotnickiego

W ostatnich latach po świętach zapanowała moda na zrzucanie kilogramów. Wiosna, lato, jesień, zima – taka sama waga trzyma. Co jednak zmotywowało mnie do odwiedzenia Jeziora Złotnickiego? Przecież nawet powietrze było “brudne” i zbyt gęste do robienia dobrych zdjęć, nawet nie chciało mi się brać Canona ze sobą. Według prognozy pogodowej to było ostatnie pogodne popołudnie, a że była już 14.00, to możliwości wypadów nie było zbyt wiele – o 16.00 słońce już kładło się do snu. Dwie godziny to za mało do poruszania się po Izerach, czy okolicznych miejscowościach. Wybór padł na Jezioro Złotnickie – największą turystyczną atrakcję Gryfowa Śląskiego, zaraz obok Zamku Gryf. Niestety, oba te miejsca są w opłakanym stanie, a jeszcze 20 lat temu turyści chętnie odwiedzali zamek, jak i wypoczywali nad wodą.

Na samochodach znajdziecie tu DLW, a na łodziach – LWŚ. Ciekawostka.

Czytaj dalej Spacer brzegiem Jeziora Złotnickiego

“Niebo z moich stron”

Zanim zaczniesz czytać artykuł, pomyśl sobie, Czytelniku, co kilka lat temu miałeś pod nosem, czego nie doceniałeś, a teraz już masz z tym sporadyczny kontakt albo w ogóle – znikomy – osoby bliskie, chłopak, dziewczyna, ulubiony gadżet, sprzęt sportowy, wciągające hobby – co tylko chcesz…

Czwarty rok studiów w Łodzi ma się w najlepsze, a że prawo jest wymagającym i ciężkim kierunkiem, to i zapach domowego poddasza staje się czymś coraz bardziej wymarzonym, wręcz wyimaginowanym – tym bardziej, że gdyby nie moi przyjaciele (jeśli to czytacie – serdeczne Was pozdrawiam, Kamilu i Igorze), to podróże weekendowe do i z domu rodzinnego byłyby ośmiogodzinną męczarnią w autobusach i pociągach. Czasami wraca się co trzy tygodnie, czasem co miesiąc. Im rzadziej bywam w rodzinnych stronach,  tym bardziej za nimi tęsknię. Jeśli ktoś z Was chce w praktyce dowiedzieć się, na czym polega przysłowie “cudze chwalicie, swego nie znacie(…)”, to ten sposób jest genialny w swej prostocie. Dopiero teraz, myśląc o tym, gdzie jeszcze warto przejechać się rowerem, gdzie zabrać aparat, uświadamiam sobie bogactwo atrakcji naszego regionu. Pokazując znajomym zdjęcia z tych malowniczych stron, dopiero mogę przejrzeć na oczy i faktycznie powiedzieć sobie – kurczę, 90% znajomych z Łodzi oddałoby wiele, żeby spędzić tu choćby i parę wolnych dni…ale to chyba już tak jest, że mieszkając w danym miejscu, powszednieje nam ono, a my przyrastamy do “biurka/kanapy”, nie zwracając uwagi na “niebo z moich stron”, o którym śpiewały Czerwone Gitary… Czytaj dalej “Niebo z moich stron”

Śmierć w Izerach…

Czas poświęcony Wszystkim Zmarłym sprawia, że ludzie już nie tak niechętnie rozmawiają o jednej z dwóch pewnych nam rzeczy – oprócz podatków, rzecz jasna. Śmierć w górach z reguły kojarzy się nam z nieszczęśliwym wypadkiem w trakcie wspinaczki. W Izerach, z uwagi na ich ukształtowanie i charakter terenu – raczej ciężko o tak tragiczne wydarzenia – a jednak. Choć nie była to śmierć typowo górska, godna największych alpinistów, to za każdym razem, gdy przypominam sobie o tych przypadkach – czuję dreszczyk grozy. Stawiam dolary przeciw orzechom, że o większości miejsc, o których opowiem, nie słyszeliście, a tym bardziej – nawet tam nie byliście. Czytaj dalej Śmierć w Izerach…

Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.2)

Pierwszą część wpisu skończyłem na “drugim śniadaniu” w schronisku na Stogu Izerskim. Kontynuujmy więc przygodę i w drogę!

Zdziwiło mnie, ile “energetyków” Czarek miał schowanych w plecaku. U mnie tylko banan, wafel, zielona herbata (do wykorzystania w Chatce Górzystów) i woda – mój kompan podróży zajadał się o wiele bardziej zróżnicowanym prowiantem.
Jednym okiem śledziłem trasy prowadzące ze Stogu w stronę Chatki, a drugim  (okiem i) uchem podpatrywałem rozmowy innych turystów, delektujących się górską przygodą. Za nami siedziała dwójka Anglików, a dwa stoły dalej swój dzień planowała para małżonków w wieku około 35 lat (przypuszczam) z Wrocławia. Chwilę przed nami z jadalni wyszedł starszy traper, którego buty odcisnęły ślad na wielu szczytach oraz o wiele młodsza turystka, która z pasją robiła zdjęcia sobie i okolicom schroniska.
Konkluzja jest prosta i fascynująca – każdy na swój sposób przeżywał po prostu bycie turystą, tu i teraz, na końcu świata, zwanym Górami Izerskimi. Wyczuwalny był wszechobecny spokój i odcięcie od codziennego zgiełku. Rozmowy przypominały dysputy starożytnych Greków, którzy starannie ważyli i dobierali słowa do sytuacji. Czytaj dalej Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.2)

Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.1)

Budzik nastawiony na godzinę 5.40 jest dla studenta (czy tylko studenta?) drugą plagą egipską, zaraz po sesji. Plan na dzisiaj (28.09.2017 r.) był jednak prosty i z góry wiadomy – dotrzeć pieszo z przystanku PKS w Świeradowie do Chatki Górzystów i wrócić trochę inną drogą, a wszystko to było założone czasowo na 7 godzin (co za niespełna rozumu turysta idzie w góry na czas – pomyślicie – towarzysz podróży, Czarek, musiał zdążyć na pociąg do Wrocławia – kolejny rok studiów zbliżał się nieuchronnie). Mój serdeczny przyjaciel z czasów gimnazjum zaproponował w połowie września wspólny studencki wypad w Izery, jeszcze przed inauguracją roku akademickiego. Trzeba było tylko poczekać na korzystną aurę, aby nacieszyć oczy jesiennymi barwami najbardziej na zachód wysuniętych gór w Polsce.
10-letnie trapery z owczą wełną w środku, plecak z aparatem fotograficznym, mapą Gór Izerskich “Izery” w skali 1:25 000 wydawnictwa Galileos (polecam – bardzo dokładna i obfita w zaznaczone punkty, atrakcje turystyczne, itp.), do tego energetyczne drobiazgi do ładowania baterii…i w drogę! Czytaj dalej Przez Stóg i torfowiska do Górzystów schroniska (cz.1)

Kilka słów zamiast wstępu…

Mówią o mnie, że mam lekkie pióro, ale każdy ma problem od czego by zacząć. Może po prostu Was zaproszę. Po pierwsze – do lektury moich newsów, a po drugie – w moje strony. Na pierwszy rzut oka ten region wydaje się mało interesujący. Tatry, Mazury, Bałtyk – z reguły to tam Polacy jeżdżą na wakacje, a w góry to tylko zimą…i też najlepiej w okolice Zakopanego.
Co w tych Górach Izerskich można w ogóle zobaczyć i gdzie one są? Czy jest sens jechać z drugiego końca Polski?

Przypuszczam, że 9 na 10 Polaków:
a) nie wie, gdzie leży ten obszar Polski
b) nigdy tu nie było
c) z reguły wybiera oklepane ww. miejsca


Ad quae noscenda iter ingredi, transmittere mare solemus, ea sub oculis posita negligemus


Wraz z kolejnymi wpisami zobaczycie, ile ciekawych miejsc, atrakcji skrywają Góry i Pogórze Izerskie. Zapewniam, że o niektórych usłyszycie pierwszy raz albo z zupełnie innej strony.  Czekają Was niesamowite opowieści, historie sprzed lat, ciekawostki oraz cała masa zdjęć.
Już niebawem pierwszy news.


Autor bloga – Paweł Zatoński