Spotkanie z jeleniami i śnieżna przeszkoda

Jednym z moich ulubionych miejsc wypadowych po północnej części Gór Izerskich (czyli Grzbiecie Kamienickim) jest Gierczyn (Lasek). O tym miejscu już pisałem wiele razy, ale pierwszy raz byłem tam w środę przy okazji w miarę solidnej zimy. Wjechać tam autem bez napędu 4×4 nie jest tak łatwo, ale jakoś dało radę. Tego dnia miałem ambitny plan zdobyć w końcu Kamienicę (najwyższy szczyt Grzbietu), na którą szykowałem się już miesiąc temu, ale jak niektórzy pamiętają – mokre zwały śniegu i spacer w chmurach skutecznie mi to uniemożliwiły. Teraz słoneczna, pachnąca mrozem zima wręcz zachęcała do powtórzenia próby. Wysiadłem z auta i podążyłem drogą w górę, nie wiedząc jeszcze jak szybko moje plany pójdą się…

Jak na przedwojennej pocztówce – 100 lat temu to miejsce wyglądało prawie tak samo

Czytaj dalej Spotkanie z jeleniami i śnieżna przeszkoda

Styczniowe nocne niebo nad domem

Nocny widok tutejszego nieba to jedna z największych zalet mieszkania na prowincji. W wielkich miastach również da się zobaczyć gwiazdy, ale już nie w takiej liczbie, natomiast na wsi (najlepiej położonej jak najdalej od większych skupisk ludności) widok tysięcy świecących mikro-punktów na niebie nocą wzywa motyle w brzuchu. To uczucie, kiedy leży się w łóżku, patrzy za okno, a tam nieboskłon daje gwiezdny koncert…Postanowiłem więc, że zwlokę tyłek zza biurka (stąd też widać gwiazdy za oknem) i skorzystam z dość ciepłej jak na zimę nocy.

Gwiazdozbiór Oriona

Czytaj dalej Styczniowe nocne niebo nad domem

Reportaż o Chromcu i okolicach

Gdzieś na Dolnym Śląsku, między Jelenią Górą, a Świeradowem. Gdzieś między Górami Izerskimi, a Starą Kamienicą. Gdzieś tam istnieje lokalny koniec świata. Trójkąt Kopaniec-Antoniów-Chromiec. Konkretnie Międzylesie, Ramberg. Tutaj normalni ludzie się nie sprowadzają, bo i po co? Życie trudne, sklepów mało, z zasięgiem bywa różnie, nie wspominając o zaśnieżonych drogach zimą. Sama natura, prowincja zapomniana przez Boga i diabła. Stąd się tylko wyjeżdża albo przyjeżdża tutaj i zostaje skazanym na izerskie dożywocie. Jedni powiedzą – raj, inni – zadupie. Tutaj mieszkają albo ciekawi świata przybysze z różnych rejonów Polski i Europy, albo tutejsi, w większości repatrianci powojenni. Dla nas – szara rzeczywistość, dla nich sens życia codziennego. Prosty, ale świetny, prawdziwy materiał o nich, a w rozwinięciu newsa moje spojrzenie na ten temat:

https://www.facebook.com/nemolandPolen/videos/2031585393598205/

Czytaj dalej Reportaż o Chromcu i okolicach

Nieudany izerski sylwester…

Miał być hit – wyszedł kit. Od paru lat zbierałem się do sylwestrowego wyjścia w Izerskie – najlepiej z jakimś dobrym widokiem na fajerwerki, ale w miarę z dala od ludzi, w dziczy. Pomimo wszechobecnej od kilkunastu dni mżawki, wolałem ruszyć dupę z domowego fotela i zrobić cokolwiek, byleby się poruszać – i jak to ja – musiałem wziąć sprzęt foto, licząc na świetne nocne ujęcia z ogniami sztucznymi w tle. Celem była Sępia Góra, z której roztacza się fantastyczny widok na kolej gondolową i sam Świeradów…no właśnie – widok w teorii. Zapraszam do relacji z nocnej wędrówki po Grzbiecie Kamienickim.

Ślady lisa/małego psa, obok odcisk buta, a między nimi…no właśnie. Śladów tej nocy widziałem sporo, ale tak dużych, z wyraźnymi pazurami, w linii prostej – nie. Duży pies w biegu, a może jednak…?

Czytaj dalej Nieudany izerski sylwester…