Kopaniec – w krainie hobbitów i artystów

Wielu nie wie o jej istnieniu, a tym bardziej o skarbach jakie skrywa, a przecież w przeciągu pół godziny dojedziemy stąd do Jeleniej Góry, Szklarskiej Poręby, czy Gryfowa Śląskiego. Chciałoby się powiedzieć – kolejne z miejsc typu “cudze chwalicie, swego nie znacie”. To tutaj widziano czarownice, to tutaj wierzono w pogańskich bogów, to tutaj znajdziecie unikatowe w skali kraju kilkumetrowe mury kamienne sprzed wieków, to tutaj wiele lat temu osiedlili się artyści z Wrocławia, to tutaj przejedziecie się iście alpejską serpentyną, to tutaj spotkacie domki i zobaczycie krajobrazy rodem z tolkienowskich baśni.

Czytaj dalej Kopaniec – w krainie hobbitów i artystów

Nie tylko o Izerach…

Nie tylko o Izerach…– a po co to komu, skąd pomysł na coś innego? To trochę jak z przepisem na tort. Sama mąka, czy cukier nie wystarczą. Składników jest cała masa. W przypadku nowego cyklu na blogu zasada jest ta sama. (Tak, wiem, nie zaczynamy zdania od “bo”, ale powiedzmy, że stać mnie – gdy nie potrafię czegoś komu uzasadnić, zawsze mówię – bo stać mnie):
– bo czasem złapie człowieka wena, a Ty musisz coś napisać, żeby uwolnić umysł (coś na zasadzie zrzutu wody przez zaporę)
– bo wiem, że są Czytelnicy, którzy przeczytają wszystko, co tylko tu napiszę – pozdrawiam i dziękuję! (pewnie jest Was garstka, ale któryś z wielkich kompozytorów mawiał, że koncert może zagrać nawet dla jednej osoby, bo grunt to mieć odbiór)
– bo pewne tematy spędzają mi sen z powiek i być może napisanie o nich sprawi, że mózg zacznie je sobie lepiej układać, porządkować, uzasadniać?
– bo gdy nie mam o czym pisać w kontekście wycieczek po Izerach, trzeba podtrzymywać bloga przy życiu, hm…

Czytaj dalej Nie tylko o Izerach…