“Nie czując dni, godzin i lat…” – czyli Łódź na rejsie po Izerach

Ref: Nie czując dni, godzin i lat
Nie licząc zysków, ani strat
Okrążamy, opływamy wokół świat
A jeśli drugi widać brzeg
Izery to najlepszy lek
One są jak w długiej trasie piąty bieg

Wszystko zaczęło się dość niepozornie. “Studencka” ekipa mojej przyjaciółki  z roku z Łodzi, Karoliny, co roku kilka razy planuje wypady w różne miejsca Polski i nie tylko. Praca, ciągła gonitwa, stres – i chcesz, czy nie chcesz – musisz odreagować. Plany na tę majówkę młodzież miała dwutorowe – z jednej strony piękny, stary Lwów, a z drugiej nagle pojawiła się opcja poznania tajemniczych, mało komu znanych Gór Izerskich. [Skromny] Blog i moja fascynacja tymi okolicami chyba udzieliły się Karoli i reszcie załogi, bo postanowili ostatecznie zawitać w moje rejony, a tę przygodę myślę, że będą długo pamiętać…ale zacznijmy od początku.

Łódzki dream-team jeszcze przed nadejściem środowych posiłków

Czytaj dalej “Nie czując dni, godzin i lat…” – czyli Łódź na rejsie po Izerach