Zimowy spacer po gryfowskiej starówce

Średniowieczne Włochy, Francja? Gryfowskie stare miasto i jego mury z XIV wieku [zdjęcie ze smartfona – Canon z tak bliska nie objąłby całości]
Zwiedzanie starówki Krakowa, Warszawy, Wiednia, Pragi jest stałym punktem wycieczek w te miejsca. Przecież nikt sobie nie wyobraża wycieczki do stolicy Czech bez zobaczenia Mostu Karola, czy podróży do polskiego miasta królów bez spaceru po tamtejszym rynku. Gryfów i starówka? Wziąłeś apap noc w dzień? – pomyślą niektórzy. Tutejsze stare miasto to zaledwie kilka uliczek, ale każda z nich ma do zaoferowania jakieś detale, których gryfowscy przechodnie nie dostrzegają (z przyzwyczajenia się do ich widoku). Jest odnowiony rynek, odrestaurowane kamieniczki, kościół po remoncie, są odświeżone mury miejskie, sympatyczne knajpki, punkty z mapami i pocztówkami.  Zapraszam na krótki zimowy, niedzielny spacer uliczkami wokół gryfowskiego rynku…

Paweł, Ty antychryście, wybrałeś niedzielne południe na spacer po Gryfowie? A do kościoła kto pójdzie? Fakt, uliczki tego średniowiecznego miasteczka były o tej porze zupełnie puste. Jedynie o murach miejskich próbował mi opowiedzieć “tubylec” z procentami w ręku. Uprzejmie podziękowałem i życzyłem słonecznego dnia panu z ambrozją tutejszych meneli. To fascynujące – chłop, którego dzień rozpoczyna i kończy się na gwincie butelki taniego trunku, ma w sobie tyle pozytywnego myślenia, że tylko pozazdrościć. Odwzajemnił życzenia, upajając się…również widokiem na dolinę Kwisy, która z szacunku do Gryfowa skręca tutaj na Zachód.

W weekend nie ma problemu z zostawieniem auta na gryfowskim rynku (parking okala ratusz). Najlepsze jest to, że zostawiasz auto, zamykasz drzwi i od razu masz przed sobą cieszące oko atrakcje turystyczne – aparat w dłoń i do dzieła! Na pierwszy ogień poszła fontanna (a jakże – również odrestaurowana nie tak dawno – ach ten piaskowiec, figury wesołych uczniów i gryfów – symboli miasteczka).

Jeszcze 10 lat temu kamienice i fontanna straszyły turystów

A spod fontanny wieża ratuszowa wygląda tak:

Wiele przedwojennych pocztówek przedstawiało ten fragment rynku w czerni i bieli właśnie w takim kadrze, spójrzcie:

Gryfów stanowi skrzyżowanie wielu tras rowerowych – przez rynek naszego miasteczka przewijają się tysiące turystów na jednośladach każdego roku (a w wakacje właśnie stąd startuje wyścig MTB pod górę św.Anny w Proszówce – o której pisałem niedawno). Również z rynku, z fontanny – co tydzień od marca do listopada, o godzinie 10.00 w każdą niedzielę ruszają eskapady tutejszego towarzystwa rowerowego, które jest fenomenem…ale zasługuje na oddzielny artykuł 🙂

I bądź tu mądry – gdzie jechać? Grunt to mieć wybór 😉

Wybrałem wszystkie szlaki poza niebieskim i zszedłem ulicą Sanatoryjną do kamiennego mostu na Kwisie (po drodze spotykając pewnego znajomego z Łodzi, z którym co jakiś czas wracam do Gryfowa – pozdrowienia, panie Kamilu!). Gryfów z tego miejsca wygląda jak zlepek dosłownie wszystkiego, spójrzcie:

Te kamienice wyglądają na takie, które wymagają pogotowia, ale konserwatorskiego.
Smartfon ma jedną dużą zaletę – pozwala robić panoramy w kilka sekund. Tak prezentuje się Gryfów z mostu na Kwisie

Następnie wróciłem do murów miejskich i zszedłem nimi w dół (na panoramie patrząc z tego miejsca – w lewo, niżej tego świerka). Tam znajdziemy najbardziej skryte dziedzińce i bramy Gryfowa – niżej kilka ujęć z tych miejsc.

Kiedyś tajemnicze wejście w murach, dzisiaj – no cóż, co kto lubi.
Szwajcarsko-alpejski balkon na tyłach rynkowych kamienic i klimatyczny murek. Tylko ta antena…
Znak dzisiejszych czasów 🙁 gdzie, jak nie na biednych podwórkach rodzą się talenty?
Moim zdaniem najpiękniejszy dziedziniec Gryfowa – zaniedbany – ale iście włoski klimat. Wystawiano tu nawet niedawno sztuki uliczne 🙂
Magiczne przejścia między rynkiem a dziedzińcami staromiejskich kamienic. No Włochy jak nic!
I wiesz, że jesteś w Polsce. Takich krat w Gryfowie zachowało się dosłownie kilka. Jedna z nich w przejściu, które widzicie powyżej.
A po wyjściu na rynek, 2,3 kamienice w lewo znajdziecie taką bramę – jedną z najpiękniej odrestaurowanych, ach te detale.
Kiedyś to wąska więzienna uliczka, dzisiaj szeroka ulica Partyzantów, a w niej resztki miasta z XVIII wieku i inicjały właścicieli z datą powstania.
To lubię – odrestaurowana kamieniczka, a w jej parterze klimatyczna knajpka (wnętrze z epoki i zdjęcia Gryfowa sprzed lat!). Polecam!
Od kawiarni idziemy w górę ulicą Bankową, dochodzimy do plebanii. Jeden z najstarszych zachowanych budynków w Gryfowie – jeszcze napisy po łacinie! 1587 – robi wrażenie. Dziś – salka katechetyczna przy plebanii.
Tuż pod kościołem. Tynk po pewnym czasie odsłania przedwojenne napisy (reklama dźwignią handlu!) na kamienicach – w okolicach rynku praktycznie na każdym domu takie znajdziecie (ale nie wszędzie są tak odkryte jak tutaj:) )
W obrębie murów kościelnych znajduje się całkiem sporo kamiennych pamiątek z przeszłości – nawet ze średniowiecza! Warto tu zajrzeć.

Właśnie dlatego uwielbiam fotografowanie – można w zupełnie niecodziennym świetle ukazać piękne zakątki otaczającej nas rzeczywistości, na której detale nawet nie zwracamy uwagi, idąc do sklepu, czy wybierając się na spacer. Mam nadzieję, że choć kilkoro z Was będzie teraz inaczej patrzeć na gryfowską starówkę, bo choć nie wszystko jest odrestaurowane, to zdecydowanie to miejsce z klimatem.

Do “przeczytania” 🙂

5 odpowiedzi do “Zimowy spacer po gryfowskiej starówce”

  1. Ładnie pokazałeś swoje miasteczko (tylko czemu wszędzie musi być tyle śmieci?). Też je lubię, z Kufla widać białą wieżę ratusza 🙂 I szlaki rowerowe też lubię, zwłaszcza te wzdłuż Kwisy z dojazdem do Leśnej. No i do gryfowskich rowerzystów pałam platoniczną miłością!

    1. Niestety – to Polska, a nie Holandia, czy Czechy. Taka mentalność. “Taki mamy klimat” 😀 Z Kufla jest świetny widok na Gryfów – mogę potwierdzić 🙂 Widziałaś kiedyś Gryfowskie Towarzystwo Cyklistyczne? (przejeżdżaliśmy przez Lasek parę lat temu kilka razy). Czy masz na myśli jakichś swoich znajomych rowerzystów z Gryfowa?

      1. KIlka razy widziałam ludzi z GTC, od dawna obserwuję ich profil na fb, a latem nawet z kilkoma podagałam w czasie Izerskiej Gali. Fajni ludzie 😉

        1. To Cię oświecę, bo ten profil prowadzi izerskiwloczykij vel ja 😀 Miło słyszeć, dzięki! Kiedyś poświęcę im osobny artykuł, bo choć teraz tego nie widać, to bywały wyprawy po 35 osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *