Boża Góra (Antoniów) – czyli gdzie Pan Bóg idzie spać…

Kiedy pytają mnie – Pawle, gdzie u Was w tym całym Izerbejdżanie można przystopować, wyłączyć zegarek, komórkę, odpocząć, zwiedzić coś niecodziennego, delektować się bajecznymi krajobrazami – odpowiadam: wszędzie, ale najlepiej w Antoniowie. Bywałem w wielu polskich wsiach – w tych górskich i nizinnych, w biednych i bogatszych – ale Antoniów jest jeden, a raczej jego część, która nosi nazwę Bożej Góry (Jaroszyc, ale pierwsza nazwa brzmi bardziej sielsko). O tej baśniowej krainie w Polsce praktycznie nikt nie słyszał – ba – nawet w Jeleniej Górze, Gryfowie nie wszyscy wiedzą o jej istnieniu. Raz tu przyjedziecie i będziecie tylko wracać. Foto na zachętę i zapraszam na spacer po Bożej Górze…

Najpiękniejszy domek w Bożej Górze – te okiennice! Nic tylko usiąść na ławce i cieszyć oczy mozaiką kamienia i drewna.

Czytaj dalej Boża Góra (Antoniów) – czyli gdzie Pan Bóg idzie spać…

Zimowy spacer po gryfowskiej starówce

Średniowieczne Włochy, Francja? Gryfowskie stare miasto i jego mury z XIV wieku [zdjęcie ze smartfona – Canon z tak bliska nie objąłby całości]
Zwiedzanie starówki Krakowa, Warszawy, Wiednia, Pragi jest stałym punktem wycieczek w te miejsca. Przecież nikt sobie nie wyobraża wycieczki do stolicy Czech bez zobaczenia Mostu Karola, czy podróży do polskiego miasta królów bez spaceru po tamtejszym rynku. Gryfów i starówka? Wziąłeś apap noc w dzień? – pomyślą niektórzy. Tutejsze stare miasto to zaledwie kilka uliczek, ale każda z nich ma do zaoferowania jakieś detale, których gryfowscy przechodnie nie dostrzegają (z przyzwyczajenia się do ich widoku). Jest odnowiony rynek, odrestaurowane kamieniczki, kościół po remoncie, są odświeżone mury miejskie, sympatyczne knajpki, punkty z mapami i pocztówkami.  Zapraszam na krótki zimowy, niedzielny spacer uliczkami wokół gryfowskiego rynku…

Czytaj dalej Zimowy spacer po gryfowskiej starówce

izerskiwloczykij.pl cytowany w szkole!

Nadejszła wiekopomna chwila – cytat z “Samych Swoich” przeszedł do klasyki polskich powiedzeń. Użyję go i teraz. Nie ma co owijać w bawełnę, więc napiszę prosto z mostu. Jedna ze stałych Czytelniczek mojego bloga (pozdrowienia!), która pragnie zachować anonimowość, powiedziała mi ostatnio, że jej córka napisała pracę na zajęcia w szkole podstawowej, a w bibliografii zawarła adres prowadzonej przeze mnie strony – czyli po pierwsze odwiedziła bloga, po drugie – przeczytała newsa o kapliczce w Proszówce (bo o tym pisała), a po trzecie – profesjonalnie sporządziła bibliografię swojej pracy. Wiadomo, że często rodzic wskaże pomocną literaturę i źródła internetowe, ale nawet jeśli – mam przed oczami widok mamy z córką, które razem czytają mój artykuł, wgłębiają się w jego treść i korzystają z niego w praktyce w pracy do szkoły. Aż przypomina mi to baśniowe obrazki, gdzie babcia czyta wnuczkowi przy żarzącym się kominku na bujanym fotelu, a w filiżankach stygnie świeżo zaparzona herbata z imbirem i miodem. Taka właśnie powinna być szkoła, która nakłania uczniów do sięgnięcia po lokalne źródła, tutejsze, gryfowskie, izerskie.

Serce rośnie. Jest mi naprawdę miło! – takiego prezentu chyba długo nie dostanę od Czytelników bloga (choć i tak za każdym razem, gdy widzę dziesiątki, setki wyświetleń artykułów jest mi bardzo miło i jestem z Was dumny, że nie zaliczacie się do 10 mln Polaków, którzy w ogóle nie czytają) 😉

A oto bibliografia pracy (spójrzcie na trzecią pozycję) z ozdobnym rysunkiem kapliczki 🙂

Pozdrowienia dla M. i jej kochanej córki 🙂

A niedługo na blogu tekst z miejsca o magicznej i tajemniczej nazwie Boża Góra. Do “przeczytania”!