Gierczyn-Lasek – śladami kopalń, kurortów i wymarłej wsi…

Na wiekowej, gierczyńskiej stojąc ziemi,
gdzie klimat surowy jak ozima skurczona trawa,
izerskich diabłów wypatruję w sieni,
opuszczonej ruiny, gdzie historii płynie lawa.

Tym razem zabiorę Was na spacer po typowo górskiej części wsi Gierczyn, położonej na południe od Gryfowa, a mniej więcej na zachód od Jeleniej Góry. Część ta nosi nazwę Lasek – a dawniej [czytaj – za Niemca] Förstel. Na zdjęciach zobaczycie kilka domostw i odrestaurowany hotelik górski, a ponoć przed wojną stało tu…ponad trzydzieści budynków. Zapraszam na wędrówkę po jednym z najdzikszych zamieszkanych miejsc w tej okolicy…

Mówiąc o tym miejscu, że jest zadupiem, prawimy mu tylko komplement.

O samym Gierczynie opowiem Wam innym razem, a dzisiaj zajrzymy do zakamarków Lasku, a więc przysiółka Gierczyna. Gdzie, u licha, jest to, o czym piszesz, Pawle? Rzut okiem na mapkę, proszę!

Leśny Kurort to praktycznie centrum Lasku – tutaj rozpoczniemy spacer

Lasek jest przykładem miejsca, w którym czas płynie tak wolno, że słyszysz tykające wskazówki zegara zwanego przeszłością. Klimat jest tu dość surowy, warunki życia również bywają spartańskie, ale czy taki krajobraz, takie widoki – nie są tego warte? Owszem są, powiedzą ludzie świadomi, bo to miejsce jest dla nich stworzone. Dla ludzi zmęczonych życiem, zwłaszcza w wielkim mieście – właśnie takie osoby szukają tutaj spokoju na dojrzałe lata. O tajemniczości i niedostępności tego miejsca niech świadczy fakt, iż gdy zapytałem mieszkańców Gryfowa – słuchajcie, wiecie gdzie jest Gierczyn? – wiedział jeden na pięciu, ale o Lasku nie słyszał żaden. Chcecie uciec przed światem? Zapraszam. Usłyszycie kilofy uderzające o ściany szybów sprzed 300 lat, posłuchacie historii opowiadanych przez strzechy tutejszych domostw, których kamienne fundamenty trzymają w ryzach tożsamość  tego miejsca, zobaczycie izerskiego diabła, podglądającego Was z okien podgórskiej chałupy, a wiatr smagający Wasze oblicza, będzie ostrzegał, że ten teren Pan Bóg uporządkował specjalnie dla ludzi wytrwałych, twardych i szukających spokoju.

Krajobraz przypomina ogromne skrzydło samolotu, na którym wiatr prezentuje swoje wariacje.

Przed hotelikiem górskim mamy parking na kilkadziesiąt aut…i na helikopter. Wysiadamy i naszym oczom ukazuje się bezkresna panorama.

W oddali widać wzgórze zamkowe i Gryfów Śląski. Zamykam auto, rozprostowuję kości i nozdrza delektują się świeżym, rześkim, górskim powietrzem. Wyjmuję aparat, przykręcam teleobiektyw i w drogę (domy są od siebie tak bardzo oddalone, że nie było czasu na podchodzenie do każdego, dlatego zoom okazał się niezbędny). Już po kilku minutach dłonie przybierają kolory polskiej flagi. Wiatr nie odpuszcza. W oddali dostrzegam biegacza i parę wędrowców z kijkami, korzystających z wytyczonego tutaj szlaku śladami górniczych ech przeszłości.

Na drzewach widać skrzyżowane kilofy/młoty na białym kwadracie – wiedz wędrowcze, że przed kilkuset laty był to rejon górniczy, ale nie taki zwyczajny, typowy, węglowy…żebym się nie pomylił – był to największy na terenie dzisiejszej Polski wydobywczy region cyny. Ziemię tą eksploatowano w latach około 1600-1780…ale odcinek o kopalniach innym razem, bo nadal jest co zobaczyć!

Udałem się w górę przysiółka, do jego najwyższej części. Czułem się obserwowany przez tutejsze domostwa.

A z samej góry przysiółka, spod samego lasu, hotelik górski i panorama regionu wyglądają tak:

A hotelik zwany Leśnym Kurortem od frontu wygląda następująco:

Przed wojną wyglądało to tak:

źródło: dolnyslask-slask.org.pl – spójrzcie ile zabudowań pod lasem, na samej górze.

Widać stąd m.in. Mirsk – czyli obok Świeradowa – główny punkt zaopatrzeniowy dla okolicznych wiosek. Bo przecież niedzielny rosół z czegoś trzeba przygotować.

Najwyżej położony domek w wiosce znajduje się tutaj. Zielony, barwny, z widocznymi starymi elementami architektury sprzed lat. Otoczony świerkami…i Land Roverem do safari z lat 70′. To jest właśnie esencja tego miejsca, które wybierają ludzie świadomi z różnych stron Polski. Musisz się liczyć z odrestaurowaniem starej wiejskiej chaty, musisz się liczyć z niedostępnością i surowością tego odludzia, no i najczęściej warto mieć terenówkę, która nawet zimą potrafi sprawiać problemy w dojeździe tutaj.

I jeszcze widok znad komina 🙂

Posted by Dom na górce on Friday, August 25, 2017

Wyżej sprawdźcie widok z drona na cały Lasek i okolice. Polecam na facebook’u profil Domu na górce – nowi właściciele relacjonowali remont domu i ich przygody z tym związane. Aż bije od tego pasja!

Dopiero będąc na samej górze Lasku widać dziesiątki ruin starych domostw, o których przypominają tylko kamienne fundamenty – które notabene świadczą o ich kilkusetletniej przeszłości. Zielony domek ma wielu takich sąsiadów – z nikim już nie pogada…

Dotarłem do końca drogi, która prowadziła wzdłuż zabudowań na samej górze i moim oczom ukazało się ogromne przepastne wypłaszczenie. Wzgórze zwane Kuflem sprezentowało taką wichurę, że gdyby spytano Adasia Małysza, czy można tu wybudować skocznię narciarską, złapałby się za głowę.

Wzgórze zwane Kuflem – człowiek jest tu nikim na tle natury.

Nie dziwię się, że w okolicach kręcono tu Wiedźmina – ale i o tym w osobnej opowieści.

Na zdjęciu widzicie to samo wzgórze, patrząc od strony Leśnego Kurortu, gdzie zostawiłem auto. Na samej górze da się zauważyć brzózki i ławkę, z której można podziwiać niepowtarzalną panoramę na całe Przedgórze Izerskie. Na szczycie wzgórza nie byłem w stanie zrobić ani jednego zdjęcia, tak mocno wiało. O sile wiatru niech świadczy fakt, że zimowa czapka sama schodziła mi z głowy, a oczy nie nadążały z łzawieniem. Wiatr nadal zdawał się mówić – to miejsce dla ludzi świadomych i wytrwałych. Zszedłem więc do zabudowań u podnóża Kufla, gdzie spotkałem takie oto stworzenie:

Nieco wyżej “kozicy górskiej” stoi opuszczony domek izerski. Z prawej strony widać kamienne fundamenty – takie same znajdziemy na samej górze, o czym pisałem wcześniej. Dach pokryty blachą, nad kamieniem drewniane listewki, a na lewo od wejścia widać charakterystyczną dla tego regionu Polski konstrukcję przysłupową. Jeśli nikt tego domku nie kupi, to w ciągu kilkudziesięciu lat podzieli los sąsiadów.

Piękny żółto-zielony motyw w przysłupie, a w centrum stare drewniane okno z firanką wewnątrz. Okno z duszą. Z roku na rok liczba takich domostw maleje – a pamiętajcie, że te konstrukcje są unikatowe, niepowtarzalne w skali całej Polski.

I na pożegnanie zimowy widok sprzed lat na dzisiejszy Leśny Kurort, a dawniej Forstel-Baude.

https://dolny-slask.org.pl/7065750,foto.html?idEntity=557164

5 odpowiedzi do “Gierczyn-Lasek – śladami kopalń, kurortów i wymarłej wsi…”

  1. Pawetta, bo to ją sfotografowałeś jest niezwykle fotogeniczna. Dom przysłupowy, wbrew temu co się wydaje, ma właściciela i zgodnie z planami zostanie wyremontowany. Właściciele zielonego domu na górce nie są nowi. Dom jest w tej rodzinie od przynajniej 35 lat, tylko teraz przejęła go “młodzież”. Na Kuflu zawsze wieje, taki jego urok. Zdjęcia zrobiłeś przecudnej urody, tekst też jest świetny.
    A jak nastęnym razem nie wstąpisz na kawę, to się obrażę. ( w domu byliśmy o czym świadczy miejsce przypięcia kóz)

    1. Jednak nie ma to Anno, jak info z pierwszej ręki – dzięki za wyjaśnienie 🙂 Ano jest fotogeniczna, zapozowała i nawet podeszła bliżej. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy – kto jest właścicielem tego starego domku obok Was? Trend, że ludzie z daleka, czy potomkowie tutejszych? A Domem na górce zainteresowałem się, bo okazało się, że mieszkają tam znajomi mojego przyjaciela, bodaj z lat szkolnych. Tym bardziej niezwykła historia. Jasne, dzięki – z chęcią zajrzę, zanim poznałem Twój blog, również bywałem często w Lasku – niesamowicie inspirujące miejsce do zdjęć. Pozdrawiam, Paweł

      1. Pawle, cały obszar od Leśnego Kurortu do granicy mojej działki należą do … Leśnego Kurortu 🙂 Zgadzam się, że Fersztel jest fotogenicznym miejscem i jedynym w swoim rodzaju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *