“Niebo z moich stron”

Zanim zaczniesz czytać artykuł, pomyśl sobie, Czytelniku, co kilka lat temu miałeś pod nosem, czego nie doceniałeś, a teraz już masz z tym sporadyczny kontakt albo w ogóle – znikomy – osoby bliskie, chłopak, dziewczyna, ulubiony gadżet, sprzęt sportowy, wciągające hobby – co tylko chcesz…

Czwarty rok studiów w Łodzi ma się w najlepsze, a że prawo jest wymagającym i ciężkim kierunkiem, to i zapach domowego poddasza staje się czymś coraz bardziej wymarzonym, wręcz wyimaginowanym – tym bardziej, że gdyby nie moi przyjaciele (jeśli to czytacie – serdeczne Was pozdrawiam, Kamilu i Igorze), to podróże weekendowe do i z domu rodzinnego byłyby ośmiogodzinną męczarnią w autobusach i pociągach. Czasami wraca się co trzy tygodnie, czasem co miesiąc. Im rzadziej bywam w rodzinnych stronach,  tym bardziej za nimi tęsknię. Jeśli ktoś z Was chce w praktyce dowiedzieć się, na czym polega przysłowie “cudze chwalicie, swego nie znacie(…)”, to ten sposób jest genialny w swej prostocie. Dopiero teraz, myśląc o tym, gdzie jeszcze warto przejechać się rowerem, gdzie zabrać aparat, uświadamiam sobie bogactwo atrakcji naszego regionu. Pokazując znajomym zdjęcia z tych malowniczych stron, dopiero mogę przejrzeć na oczy i faktycznie powiedzieć sobie – kurczę, 90% znajomych z Łodzi oddałoby wiele, żeby spędzić tu choćby i parę wolnych dni…ale to chyba już tak jest, że mieszkając w danym miejscu, powszednieje nam ono, a my przyrastamy do “biurka/kanapy”, nie zwracając uwagi na “niebo z moich stron”, o którym śpiewały Czerwone Gitary… Czytaj dalej “Niebo z moich stron”